Dwoje dzieci stojących naprzeciw siebie — nagie, drewniane postacie o przerysowanych rysach i groteskowym grymasie. Ich twarze, wykrzywione w nieświadomym geście, stają się odbiciem relacji międzyludzkich: pełnych napięcia, niezrozumienia, ale też potrzeby kontaktu.
Tytułowi ślepcy nie widzą, lecz czują. Ich nieświadomość staje się metaforą ludzkiego poznania – procesu, który trwa całe życie i nie daje pełnego zrozumienia. W tej niedoskonałości ujawnia się prawda o relacjach: kruche, zniekształcone, a jednak niezbędne do istnienia.
Rzeźba balansuje między groteską a czułością, ukazując człowieka w jego pierwotnym, upartym dążeniu do zrozumienia drugiego człowieka.